Poproszono mnie niedawno o pomoc w rozwiązaniu pewnego problemu. Otóż klient zlecił kamieniarzowi wykonanie z marmuru obudowy kominka. Ten wywiązał się z zadania doskonale, montując poprawnie elementy w wyznaczonym miejscu. Wtedy poproszono firmę kominkową, by zamontowała wkład kominkowy i wykonała niezbędne czynności w celu jego odpalenia. Pracownicy tejże firmy dziarsko przystąpili do dzieła. Gdy wkład utknął im pomiędzy marmurowymi elementami (znacznie je porysowawszy), postanowili obudowę marmurową częściowo zdemontować. Ponieważ robili to po raz pierwszy w życiu, efekty ich poczynań dość żałośnie prezentowały się na podłodze. Wezwani szefowie obu firm nieszczególnie mieli ochotę wziąć na siebie odpowiedzialność za powstałą sytuację, więc kiedy poziom decybeli na budowie przekroczył niebezpieczny próg, poproszono panów, by skierowali się do wyjścia.
Jak wygląda lub jak powinna wyglądać współpraca kominkarza z kamieniarzem czy zduna z kamieniarzem? Trudno było mi zabrać się do napisania tego tekstu, ponieważ jako przedstawiciel kominkarzy, dawno temu zrezygnowałem ze współpracy z „obcymi” kamieniarzami. Uruchamiając mały warsztat kamieniarski, uniezależniłem się i mam teraz spory komfort w obróbce kamienia na potrzeby realizacji budowanych przez nas kominków. Skończyły się wymówki związane z terminami lub jakością z winy osób trzecich. Podobnie jak ja zaczynają postępować kamieniarze, ucząc się montować kominki, unikają wówczas problemów poruszonych na wstępie. Opiszę więc swoje doświadczenia sprzed kilku lat, kiedy to tak dobrze nie miałem (warsztat kamieniarski w firmie kominkowej wymaga miejsca i kapitału na jego wyposażenie). Doświadczenia te na pewno nie zobrazują całości problemu, gdyż kamień w obudowie kominka montuje się na tyle sposobów, ilu jest wykonawców.

    Tradycyjny zdun na kamień raczej nie spojrzy. Wiara w kafle i cegłę szamotową opiera się pokusie eksperymentów kamieniarskich. No i bardzo dobrze! Inaczej ma się rzecz ze zduństwem nowoczesnym czy kominkami o prostej budowie. Brak podstawowej wiedzy o budowie pieca nie przeszkadza w poznaniu tajników montażu nowoczesnych materiałów do budowy kominka lub pieco-kominka. Pokusa, by kafle zastąpić kamieniem, jest duża i nie pozbawiona racji. Odrobina kamienia może przyozdobić kominek, a właściwości różnych skał sprawiają, nie trzeba obawiać się wysokich temperatur. Zresztą większość kominków to proste konstrukcje, w których zamiast cegieł używa się materiałów izolacyjnych.
Pamiętam, jak pierwszą półeczkę z kamienia o wdzięcznej nazwie „daino reale” („brecia sarda”) wiozłem niczym relikwię, gdyż uszkodzenie jej wiązało się z sześćdziesięciokilometrową wycieczką do zakładu, z którego pochodziła. Później zacząłem poczynać sobie coraz śmielej zarówno z projektami, jak i ilością kamienia użytego na jeden kominek. Niestety, co trzeci wymagał poprawek z powodu niewłaściwie spasowanego obrobionego już kamienia, a wycieczki wiodące w to samo miejsce z biegiem czasu się nudzą.
Podam również inny przykład: przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją pięknych toczonych wazonów z granitu, przy okazji wykonując i montując nagrobki, niekoniecznie musi mieć pracownika, który potrafi precyzyjnie spasować elementy portalu kominkowego. Właściciel takiej firmy po 1 listopada (Wszystkich Świętych) zaczyna się rozglądać, czym by tu zająć robotników, którzy właśnie zamontowali ostatni nagrobek, a sprzedaż wazoników drastycznie spadła. Zjawisko to nasila z pewnością chińska konkurencja. I w tym momencie pojawia się mało doświadczony kominkarz, w ręku trzymając szablony fantazyjnie wycięte z tektury, z prośbą „a tu jeszcze te dwa kawałeczki to proszę spasować pod kątem 45o” (lub jak kto woli 135o). Kamieniarz wie, że jeszcze tego nie robił, ale kiedyś, do diaska, trzeba zacząć! Opisywanie, jak ta historia się kończy, to materiał na oddzielne opowiadanie, choć bywa i tak, że jest to początek owocnej współpracy na długie lata.

   Aby był pożytek z tej mojej pisaniny, spróbuję coś doradzić jednym i drugim. Wróćmy więc do przykładu opisanego na początku. Mam nadzieję, że zarówno kamieniarz, jak i kominkarz uświadomili sobie, że przed przystąpieniem do realizacji należy się koniecznie spotkać. Ustalając wcześniej kolejność prac, być może uniknęliby problemów. Zazwyczaj lepiej najpierw wykuć dziurę do komina, podłączyć wkład, wykonać wstępną izolację ścian, a dopiero wówczas montować kamień. Uszkodzenia wkładu kominkowego, jeśli już do nich przez niedołężną pracę kamieniarza dojdzie, są po prostu łatwiejsze do naprawy. Z punktu widzenia klienta byłoby dobrze, aby silniejsza firma wzięła odpowiedzialność za całość realizacji, traktując drugą jako podwykonawcę. Ostatecznie dla wykonawców jest to też korzystne, pod warunkiem, że się dogadają.

Innym często popełnianym błędem jest używanie kamienia zmodyfikowanego chemicznie, czyli wszelkich konglomeratów, slabów żywicowanych itp., w miejscach, które silnie się nagrzewają (nawet do 300oC). Czasami błędy we współpracy przedstawicieli obu zawodów wychodzą dopiero po latach, np. w chwili niezbyt szczęśliwej dla klienta, który zbił szybę. Może się okazać, że jej wymiana będzie znacznie utrudniona z powodu zbyt ciasnej ramy z kamienia. Drzwiczki otwierały się bez problemu, lecz wyjęcie ich jest niemożliwe. Sytuacja ta może być powodem nieuznania gwarancji, jeśli producent wkładu ma utrudniony dostęp do elementów wkładu kominkowego. Jest to szczególnie istotne w przypadku wkładów z szybą unoszoną, tzw. gilotyną.
Przyczyną poważnych kłopotów może być sklejanie elementów na budowie, ponieważ niektóre kamienie nie lubią cementu, inne wody, a jeszcze inne to w ogóle nie lubią nas… No, raczej to my ich nie lubimy, bo są kłopotliwe w obróbce (trawertyny, wapienie, czasami onyksy).

Bywa, że iskrzy na linii kominkarz – kamieniarz z powodu zbyt wybujałej fantazji klienta lub projektanta kominka. Pewnych rzeczy po prostu nie da się zrobić lub nie powinno się robić. Wiele zależy, oczywiście, od talentu wykonawców, ale powinien być on poparty doświadczeniem. Brak talentu u płytkarza czy stolarza spowoduje co najwyżej odpadnięcie płytki lub krzywe osadzenie drzwi. Zawód kominkarza przy jednej realizacji często wymaga wiedzy z zakresu wielu specjalności. Błędy w realizacji projektu poskutkować mogą nie tylko zachwianą estetyką, lecz konsekwencjami, które trzeba rozwiązywać dzwoniąc pod nr tel. 112.

    Porady te można by ciągnąć dalej, ale nie o to tu chodzi. Przypuszczam, że to, o czym napisałem, pomoże nawet doświadczonemu kominkarzowi wkroczyć na trudny grunt prac kamieniarskich. Mam nadzieję, że kamieniarze też nie tracili czasu, czytając, jak się wymądrzam.

Piotr Batura

strona główna